piątek, 7 czerwca 2013

Rozdział 3 - "Odnalezione serce "

                  Następne dwa tygodnie minęły mi szybko . W piątek bardzo się wzruszyłam . Szymon napisał mi pożegnanie na kartce ,  a Nicola opowiadanie , żeby mi umilić pobyt . Kiedy czekałam  z dziewczynami na nasze  autobusy  przytuliłam wszystkie oprócz Nicoli. Mogłyśmy się przytulić  kiedy wysiadała . Chłopacy też się ze mną pożegnali . Popłakałam się . Gdy przyszłam do domu była tam Wiktoria.
-Cześć - powiedziała . Miała długie orzechowe włosy , brązowe oczy  i ciemną cere. [mudżyn , haha ]
-Siema.
-Wyjeżdżamy jutro rano . Musimy być  na lotnisku w Warszawie o 11:30 . Przyjechałam pomóc Ci się spakować .
-Nigdy nie leciałam samolotem .
- Nie  jest tak źle . Gdzie masz walizkę ?
-Pod łóżkiem - kucnęłam i wyciągnęłam wielką , niebieską zakurzoną torbę podróżną.
- To jak  ? Bierzesz wszystkie ciuchy ?
- Właśnie nie wiem .
-  Ja  bym  na twoim miejscu  wzięła wszystko.
-Masz rację  - podstawiłam torbę pod szafkę i wszystko do niej wrzuciłam.  Do przegródki  z boku włożyłam bieliznę , a do drugiej  kosmetyki, suszarkę i zdjęcia . - Pastę i szczoteczkę  wrzucę  do torby wieczorem . .
- A kubek ?
- Ahh... Zapomniałabym . Talerzyk i sztućce też mam wziąć ? - spytałam idąc do kuchni .
-Tak , ale tylko dla siebie . Ja mam swoje.
       
          Następnego dnia  rano mama  mocno mnie przytuliła . Znów się popłakałam .
- Tylko pamiętaj dzwoń do mnie codziennie.  Jak ci zabraknie pieniędzy to mów .
- Okey , okey , to tylko miesiąc  . Dzięki .
- Nie ma za co , Uważaj na siebie córciu ,.
-Wiem . - podeszłam do taty i również się z nim przytuliłam. Pożegnałam się jeszcze raz z Moniką i poszłam do samochodu w którym czekała Wiktoria z Andrzejem .  Jej mąż miał nas zawieźć na lotnisko . Przez całą drogę  spałam.  Nic mi   się nie śniło .
 - Alex , wstawaj . Już dojechaliśmy. - otworzyłam oczy  i chwiejnym  krokiem wysiadłam z samochodu . Andrzej wyciągnął z bagażnika walizki  i spojrzał smutno na Wiki . Przytulili się i pocałowali namiętnie .
 - Przyjeżdżaj jak najszybciej . - powiedział .
-Postaram się . - złapała za rączki obie walizki na kółkach i razem ze mną ruszyła w stronę wejścia . Ja  musiałam swoją nieść . W środku było pełno ludzi .
- Idź za mną . - powiedziała kuzynka . Cały czas posłusznie za nią szłam . Położyłyśmy walizki  na taśmę i poszłyśmy ustać  w kolejce  na jakieś prześwietlenie czy czasem niczego przy sobie nie mamy. Przeszłyśmy bez  żadnego problemu.  Po drugiej stronie  czekały na nas nasze walizki . Potem wsiadłyśmy  do samolotu.  Był ogromny .  Usiadłyśmy na swoich miejscach . Zapięłyśmy pasy bezpieczeństwa . Nie wiem kiedy dokładnie wylądowałyśmy . Przez cały lot spałam .  Wicki pociągnęła mnie za rękę i się ocknęłam .
-Wysiadamy - powiedziała wstając .
- Co ??? Już?
- No .
- Ale ten czas szybko mija .
-Widzisz , nie było tak źle .  - Znów musiałyśmy przejść  przez lotnisko  . Gdy miałyśmy już  swoje walizki  wyszłyśmy z ogromnego budynku . - Taxi ! - krzyknęła Wiki , wystawiając rękę . Podjechał do nas samochód z  trójkątną podstawką na dachu z napisem taxi . Kierowca wysiadł z auta i schował nasze walizki do bagażnika.
- Gdzie panie zawieźć ? - spytał .
- Tam - Wicki podała mu karteczkę z adresem .
- Aha , sanatorium  .
   Po kilku  minutach  byliśmy na miejscu . Przez całą drogę  wyglądałam przez okno  podziwiając  widoki .  Miałam nadzieję , że zobaczę kogoś z zespołu One Direction .  Wiem , że to głupie . Wiktoria zapłaciła i podziękowała . Taxi odjechało . Stałyśmy przed białym budynkiem .
- I co gotowa ?  - spytała moja kuzynka.
- Tak - westchnęłam...



Siemaanooo ;D  Jest trzeci: ) Jeżeli ktoś to czyta to niech komentuje bo to naprawdę dodaje chęci do pisania :) A I UDOSTĘPNIAJCIE TEGO BLOOGA <33

3 komentarze:

  1. Hmmm co by tu powiedzieć ...... Super !!! ;) ale fajne... bd tu częściej xxxd

    OdpowiedzUsuń
  2. ZAROMBISCIE PISZESZ BARDZO MI SIĘ PODOBA

    OdpowiedzUsuń